Zimowe mikrowyprawy

Rok czy dwa lata temu przeczytałam gdzieś w prasie wywiad z Łukaszem Długowskim, autorem książki „Mikrowyprawy w wielkim mieście”. Rozmowa była bardzo wciągająca, autor opowiadał o swoich małych wyprawach, o tym, co dają mu takie nawet kilkugodzinne podróże w nieznane i jak z czasem odcisnęły one swoje piętno na jego stylu życia. Szczególnie spodobał mi się opis wyprawy kajakowej połączonej z nocowaniem w małym namiocie na jednej z nadwiślańskich piaskowych łach. W tym opisie pojawiały […]

Wiejskie zakupy

Gdybym potraktowała mój mózg jak wyszukiwarkę, po wpisaniu hasła “wiejskie zakupy” wyświetliłby mi z pewnością takie oto obrazy: świeże mleko prosto od krowy w tak zwanej kance; biały ser z odciśniętym wzorem gazy, w której jeszcze nie tak dawno ociekał, wisząc sobie w spiżarce; warzywa i owoce z ogródka pani gospodyni, cóż z tego, że trochę poobijane, jak przecież niepryskane; jajka z przyklejonymi jeszcze piórami kur, ale za to jakie wielkie. Żeby dopełnić obrazu, pasuje […]

Moja galeria grozy

Miałam szczery zamiar zagłębić się w arcyciekawy temat ubezpieczeń szkolnych, ale jakoś mi na to przeszła ochota. Za dużo już chyba tej szkoły ostatnio, i w moim życiu, i na blogu, więc sobie chwilowo odpuszczę. Inna sprawa, że zupełnie przypadkowo niedawno wypłynął temat, który jest dla mnie chyba zawsze aktualny i emocjonujący: temat robali. Mało jest istot czy sytuacji, które wzbudzają u mnie równie wielki strach, jak właśnie robale. Do przyrody nic nie mam, ba, […]

Prawdziwie wiejskie dziecko

  Popadłam ostatnio w nastrój wspominkowy. Kilka dni temu przejeżdżaliśmy niedaleko naszego dawnego krakowskiego mieszkania, a po powrocie do domu zaczęłam przeglądać nasze stare zdjęcia z tamtych czasów. Poza normalną w takich sytuacjach nostalgią poczułam coś jeszcze, a mianowicie zdziwienie, jak bardzo niektórymi swoimi zwyczajami i zachowaniami Zosia różni się od swoich starszych sióstr, kiedy te były w podobnym wieku. Pierwsze, co przyszło mi na myśl, to mlecze. Teraz akurat nasz trawnik jest nimi usiany, […]

Cała prawda o życiu sąsiedzkim na wsi

Dzisiejszy wpis będzie mieć charakter po części wspominkowy, a to dlatego, że w tym miesiącu mija osiem lat, od kiedy przenieśliśmy się na naszą wiochę. Tak się składa, że nie należymy do tych szczęśliwców, którzy przeprowadzają się wtedy, kiedy już każdy obrazek wisi w docelowym miejscu, a podłogi są idealnie wypucowane. Dlatego też osiem lat temu, na niespełna dwa tygodnie przed przeprowadzką do niewykończonego domu, przybyłam pod swój nowy adres ze ścierkami, mopami i wiadrami. Nie […]

Krótki poradnik przetrwania w busie

  Pod Wawelem codziennie kursują tysiące busów, przewożących pasażerów takich jak ja – mieszkających gdzieś w pobliżu metropolii, ale silnie z nią związanych pracą, nauką czy innymi zobowiązaniami. Kiedy przenieśliśmy się na naszą wiochę, podróżowanie busem stało się moją codziennością i koniecznością. Własne auto pojawiło się dopiero po kilku latach, a i wówczas kilka razy w tygodniu jechałam do pracy busem. W przeżywających drugą młodość na polskich drogach Mercedesach, Iveco, MANach spędziłam wiele godzin, przekonując się, że podróżowanie busem to coś zupełnie […]

Rzadkie okazy

Nasza podmiejska wiocha jest, jak sądzę, wiochą jakich tysiące w naszym pieknym kraju. Nowe domy dryfują po morzu kostki brukowej, otoczonym obowiązkowym szpalerem tuj: to nadeszło nowe. Ale na wielu starszych podwórkach wciąż jeszcze grzebią kury i człapią kaczki, a wieczorami ze starych drewnianych stodół wylatują nietoperze. Na naszym relatywnie nowym podwórku nic nie kwacze ani nie pieje, co nie znaczy, że nie zamieszkuje go żadne stworzenie. Otóż wystarczy rozejrzeć się po najbliższych metrach kwadratowych […]

Kierowca ze wsi: tak, to ja!

W powszechnym mniemaniu kierowca ze wsi to ktoś, kto posiada auto z rejestracją zaczynającą się od liter KRA, KMY, KWA, KBC i tym podobne, podczas gdy “wielkomiejska” rejestracja to KR (oczywiście mówię tu o aglomeracji krakowskiej, ale analogicza sytuacja ma miejsca w Poznaniu, Warszawie czy Wrocławiu). Właściciel auta z taka rejestracją zapewne kompletnie głupieje na widok ronda z kilkoma pasami ruchu i dla dobra wszystkich należałoby go trzymać z dala od Prawdziwego Ruchu Miejskiego. No, […]

Ja i ornitologia

Wychowałam sie w typowym polskim blokowisku z wielkiej płyty. Jako dziecko z tegoż blokowiska wyniosłam w dorosłość przekonanie, że jeśli chodzi o ptaki, to dzielą się one na wróble, gołębie i może jeszcze gawrony. Chyba, że jesteśmy akurat z wizyta w zoo, wtedy lista się wydłuża. Przeprowadzka na wieś w kwestii ptaków zmieniła początkowo tylko jedną rzecz: ucieszyłam się, że nie ma tu gołębi, których szczerze nie cierpię. Mam nadzieję, że moją niechęć zrozumie każdy, […]