Niewidzialna Ewa

  Chyba już kiedyś wspominałam o tym, że dużym plusem posiadania dzieci w różnym wieku jest możliwość oderwania się od problemów starszaków i ucieczki we wciąż jeszcze beztroski i niewinny świat najmłodszej pociechy. Zasada ta ma zastosowanie także w przypadku pisania bloga: kiedy czuję, że za dużo ostatnio było narzekania i marudzenia, i że już nawet mi się odechciewa wkurzać na szkołę czy psioczyć na natłok obowiązków – przypominam sobie, że na szczęście jest jeszcze […]

Buntem z buta

Miałam coś napisać o buncie dwulatka, ale  po krótkim namyśle uznałam, że to bez sensu. „Bunt dwulatka” to wprawdzie często stosowany termin, ale według mnie trochę mija się z celem mówienie o buncie tylko dwulatków. Po co się tak ograniczać? Przecież można napisać też o buncie pięcio- i dziecięciolatków, z kolei w przypadku nastolatków najczęściej jest mowa o dorastaniu i dojrzewaniu, choć przecież wszyscy dobrze wiemy, że to też w dużej mierze bunt. A kryzys […]

„Kobieto, jak ty z tym wszystkim dajesz radę?!”

Słyszę to pytanie często: w końcu należę do rzadkiego gatunku matek czterech córek, które pracują, prowadzą dom i blog, i jeszcze w całym tym szaleństwie znajdują czas na parę innych rzeczy oprócz podstawowych czynności. Najczęściej pytaniu temu towarzyszy sympatia i życzliwe zdziwienie; czasem – współczujące załamanie rąk; innym razem – komentarz o tym, że ktoś inny to w sumie ma jeszcze gorzej, bo wozi dzieci do szkoły muzycznej oddalonej o 50 km, a ja mam […]

Ta sensacyjna czwórka

W zasadzie uważam siebie za osobę dość zwyczajną. I myślę, że do pewnego momentu tak też jestem postrzegana przez otoczenie: taka sobie zwyczajna Patrycja. Ale niech tylko wyjdzie na jaw, ile mam dzieci – od razu przestaję być taka zwyczajna i przeciętna. Wow, czworo dzieci, to jest coś! Prawdziwym punktem zwrotnym w postrzeganiu mnie przez nowo poznawane osoby jest jednak informacja, że mam cztery córki. W zasadzie już w czasach, kiedy córek było o jedną […]

Bareizmy wiecznie żywe, czyli o względności czasu w życiu rodzinnym

    Kilkanaście dni temu mogliśmy na naszym niebie obserwować superpełnię. Zrobiłam wtedy w drodze do pracy – czyli około 6:30 – powyższe zdjęcie i wrzuciłam na fejsa. W tę szóstą rano trudno na pierwszy rzut oka uwierzyć, bo zdjęcie jakieś ciemne, nic więc dziwnego, że znajomemu ten “poranny” księżyc  skojarzył się ze znaną sceną z „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”. Chodzi o fragment, w którym facet w barze mlecznym opowiada drugiemu, jak śniadanie je na […]

Do zadań i konkursów – gotowi…. start!

Minęło już lato, minął i wrzesień, szkolna karuzela rozkręca się na dobre. Gdzie ten beztroski czas, kiedy nie musiałam odrabiać zadań domowych, uzupełniać co miesiąc zeszytów lektur, wykonywać prac na liczne konkursy plastyczne ani przygotowywać tak zwanych prezentacji przeczytanych książek! Sporo tego… Ale jak się ma troje dzieci w różnych szkołach, nie ma się co dziwić, że codziennie po południu czeka na nas w domu nowa atrakcja. Na szczęście da się to wszystko odpowiednio zaplanować. […]

Black Thursday, czyli remont i komunia w roli wymówki

Tegoroczny 1 września na pewno na długo pozostanie w mej pamięci jako dzień sporego wkurzenia. Po pierwsze – na półtora tygodnia przed powrotem do pracy zostałam bez niani (tak, tej samej, która potrafiła uśpić dziecko nie stosując husiania i trzepania wózkiem). Po drugie – odkryłam dziwne oraz liczne ryski i zadrapania na masce naszego samochodu. Po trzecie, tak na zakończenie tego feralnego dnia – zostałam przygnieciona obfitością grafiku zajęć dzieci w szkole muzycznej na ten […]

“Trzepanie wózkiem czy husianie?”

Pani K.: – Dzień dobry, a tak, to ja dawałam ogłoszenie. A tak z ciekawości, to skąd pani dzwoni? Aaa, to nie wiem gdzie, ale chyba niedaleko mnie bo ja to tak w promieniu 20 km wywieszałam. No szukam pracy, teraz u takich jednych państwa w Opatkowicach synka bawię, do września u nich jestem. Ale powiem pani, że oni to bardzo są zadowoleni ze mnie, bo przy mnie to i dzieciak zaopiekowany, i obiad podgotowany, […]

Karmię, bo lubię. I z wygody

“K” jak “karmienie piersią”. W moim osobistym słowniku jest to pojęcie obecne długoterminowo z okazji pojawiania się na świecie kolejnych dzieci. Ostatnio często natrafiam na różne dyskusje i afery związane głównie z publicznym karmieniem piersią, a w dodatku wczoraj dowiedziałam się, że 7 sierpnia kończy się Światowy Tydzień Karmienia Piersią. Plus sama zaliczam się obecnie do matek karmiących. Chyba nie potrzebuję wymieniać dodatkowych powodów, aby napisać parę słów o karmieniu?  Nie będę tu jednak komentować […]

Pierwszy rok z życia matki. Po raz czwarty

W lipcu mija rok od chwili, kiedy zostałam mamą po raz czwarty. Ten raz był pod wieloma względami inny niż poprzednie, przede wszystkim dlatego, że moja trzecia córka, Ala, urodziła się osiem lat temu. Macierzyństwo mamy starszych dzieci to coś zupełnie innego niż bycie mamą noworodka i trzy- lub sześciolatki. Oczywiście pewne sprawy są niezmienne: kiedy rok temu pierwszy raz spojrzałam w zapuchnięte oczka mojej nowo narodzonej córeczki poczułam to samo, dobrze mi znane uczucie […]