Na spokojnie

  Ostatnio przytrafił mi się tydzień luzu. Takiego luzu, jakiego nie miałam od dawna, od nie pamiętam już kiedy. Był to właściwie luz od wszystkiego – no ok, nie był to luz od pracy, ale sama praca na szczęście nie zajmuje mi lwiej części dnia, tak więc nawet biorąc pod uwagę konieczność codziennej wizyty w biurze, w dalszym ciągu luzu pozostawało całkiem sporo. Na tyle dużo, że jakoś tak naturalnie porzuciłam też pisanie, ale myślę, […]

Deal musi być

Tym wszystkim, którzy w niedawnym wpisie zapoznali się z perypetiami zakupowymi w związku z weselem mojego Brata, spieszę donieść, że była to sytuacja dla mnie zupełnie nietypowa. Zazwyczaj w swoich ubraniowych wyborach i zakupach jestem nadzwyczajnie wręcz praktyczna i pragmatyczna, a kupowanie trzech sukienek na jedną i tę samą okazję nie jest w moim stylu. Ale, jak widać, i mi zdarzają się odstępstwa od przyjętych reguł. A jakie te reguły są – o tym z […]

Po co matce praca?

  Nie znam nikogo, kto by zazdrościł pracującym matkom. Szczególnie wielodzietnym pracującym matkom. W kilku żołnierskich słowach: ich życie to wieczna gonitwa, stresy, pokrzykiwanie, nerwy, frustracje. Życie w ciągłym rozkroku pomiędzy obowiązkami domowymi a zawodowymi. Tyle powszechna opinia i stereotypy, a jak jest naprawdę? Mogę wypowiedzieć się tylko o jednym znanym mi z doświadczenia przypadku, czyli o sobie samej. Po co mi, matce wielodzietnej, zawalonej obowiązkami domowymi, praca? Niedawno usłyszałam o projekcie ustawy, która przyznawałaby […]

Kalwaria za 5,5 godziny

Chyba jeszcze żadnego tekstu nie pisałam tak długo, jak tego. Już z 10 razy mi się wydawało, że „tak, dziś na pewno go skończę”, a minął ponad tydzień i tekst dalej w rozsypce. Ale dziś nadszedł ten dzień: Ania już po egzaminach, ciuchy zimowe pochowane, tulipany oszczędzone przez nornice w rozkwicie, a przeziębienie Zosi weszło w lżejszą fazę. Generalnie idzie ku lepszemu. Pozostało mi tylko uporać się z własnym katarem i bólem gardła, i wszystko […]

Wokół Nanga Parbat. Kiedy dziecko zadaje trudne pytania

  Ostatnie kilka dni minęło mi w miarę normalnie: w piątek dziewczyny brały udział w muzycznym konkursie kolędowym (dostały wyróżnienie), w sobotę trochę sprzątania, gotowania, zakupy, spacer na Zarabiu (widziałam i sfotografowałam nurogęś!). W niedzielę Zuza grała ze szkolną orkiestrą koncert. Czyli w miarę zwyczajnie, żadnych specjalnych wyczynów, żadnych sytuacji ekstremalnych – taka miła nuda. Daleko od naszej zwyczajności, w Pakistanie, w tym samym czasie toczył się dramat i walka o przetrwanie w skrajnie trudnych […]

Parkowa Grupa Wsparcia

Moje wczesne macierzyństwo i macierzyństwo „Zosiowe” oddziela coś więcej niż tylko kilkanaście lat przerwy. Są to właściwie moje dwa różne światy, głównie z powodu bagażu doświadczeń, który oczywiście jest znacznie cięższy teraz niż był 15 lat temu, kiedy to zostałam mamą po raz pierwszy. Kilkanaście lat to może niezbyt dużo, ale jeśli spojrzeć wstecz dokładniej, nie pomijając szczegółów – to ten okres sprzed lat był zupełnie inną epoką. Pamiętam, jak wiosną 2002 roku spacerowałam z […]

Gdzie kryje się magia świąt

Magia świąt zaczyna bić po oczach zewsząd zaraz po tym, jak ze sklepowych półek poznikają ostatnie znicze. „Poczuj magię świąt”, „Przystrój się w magię świąt”, „Niech te święta będą magiczne”, „Przygotuj swój dom na magię świąt”- no same rozkazy! A przecież wiadomo, o co w tym wszystkim chodzi: magia świąt się sama nie zrobi, ktoś musi wydziergać te ręcznie robione kalendarze adwentowe, kupić te wszystkie upstrzone gwiazdkami serwetki. W każdym przypadku chodzi o dorwanie się […]

Siedemdziesiątka i dwie setki

W miniony czwartek zaczęłam pisać kolejny tekst na bloga. Tekst – mówiąc bez owijania w bawełnę – był w jesienno-depresyjno-przygnębiającym klimacie, bo w takim znajdowałam się przez ostatnie kilka dni. Zimno i deszcz; fura nowych pilnych rzeczy w pracy; awaria w domu (tym razem to nie prąd); długo oczekiwana książka, która nie jest tak do końca lekturą łatwą i przyjemną oraz pewien nauczyciel, z którym próbuję się od 2 tygodni spotkać, jak dotąd bezskutecznie. Dużo […]

Wiejskie zakupy

Gdybym potraktowała mój mózg jak wyszukiwarkę, po wpisaniu hasła “wiejskie zakupy” wyświetliłby mi z pewnością takie oto obrazy: świeże mleko prosto od krowy w tak zwanej kance; biały ser z odciśniętym wzorem gazy, w której jeszcze nie tak dawno ociekał, wisząc sobie w spiżarce; warzywa i owoce z ogródka pani gospodyni, cóż z tego, że trochę poobijane, jak przecież niepryskane; jajka z przyklejonymi jeszcze piórami kur, ale za to jakie wielkie. Żeby dopełnić obrazu, pasuje […]

Półmetek czy last minute?

Bycie w połowie ma różne oblicza: czasem jest to lekki smuteczek, jeśli minął właśnie pierwszy tydzień naszego urlopu i przed nami już tylko druga połowa; za to jeśli jesteśmy w połowie bardzo nudnego szkolenia i prowadzący właśnie zarządzili przerwę na kawę – czujemy ulgę czy nawet radość. Będąc w połowie mamy już – potocznie mówiąc – „z górki”. Tyle tylko, że zależnie od sytuacji, której półmetek dotyczy – raz chcemy bieg ku końcowi jak najbardziej […]