Czasem słońce, czasem stres. A czasem komunia

  Wiosna jest moją ulubiona porą roku. Cieszę się teraz każdym nowym listkiem na brzozach, każdym tulipanem, którego cebulka nie została pożarta w zimie przez mysz czy nornicę – i teraz sobie ładnie wschodzi spod śniegu… Właśnie, a propos śniegu: kiedy piszę te słowa jest 19 kwietnia, w nocy sypało śniegiem, a rano w drodze do pracy ucieszyłam się, że nie zmieniłam jeszcze zimówek na letnie. Jest jednak wśród nas grupa ludzi, którzy śniegiem w […]

Jak polubiłam bieganie o piątej rano

  Ostatnio przy okazji publikacji zdjęcia z siatką śmieci wyznałam, że od dwóch miesięcy biegam trzy razy w tygodniu. Kiedy to napisałam, aż sama się zdziwiłam, że już dwa miesiące trwam w tym bieganiu – nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, a do regularnego biegania podchodziłam już kilkukrotnie. Zawsze było mniej więcej tak: ok, jest sobota, to idę pobiegać, i ani się obejrzałam, a tu była sobota trzy tygodnie później, a ja ponownie wygrzebywałam […]

Cała prawda o życiu sąsiedzkim na wsi

Dzisiejszy wpis będzie mieć charakter po części wspominkowy, a to dlatego, że w tym miesiącu mija osiem lat, od kiedy przenieśliśmy się na naszą wiochę. Tak się składa, że nie należymy do tych szczęśliwców, którzy przeprowadzają się wtedy, kiedy już każdy obrazek wisi w docelowym miejscu, a podłogi są idealnie wypucowane. Dlatego też osiem lat temu, na niespełna dwa tygodnie przed przeprowadzką do niewykończonego domu, przybyłam pod swój nowy adres ze ścierkami, mopami i wiadrami. Nie […]

Ta sensacyjna czwórka

W zasadzie uważam siebie za osobę dość zwyczajną. I myślę, że do pewnego momentu tak też jestem postrzegana przez otoczenie: taka sobie zwyczajna Patrycja. Ale niech tylko wyjdzie na jaw, ile mam dzieci – od razu przestaję być taka zwyczajna i przeciętna. Wow, czworo dzieci, to jest coś! Prawdziwym punktem zwrotnym w postrzeganiu mnie przez nowo poznawane osoby jest jednak informacja, że mam cztery córki. W zasadzie już w czasach, kiedy córek było o jedną […]