Berlin z mocnym akcentem lekkoatletycznym

Kiedy kilka miesięcy temu Ukochany Mąż zrobił nam niespodziankę i kupił bilety na MŚ w lekkoatletyce w Berlinie. Początkowo pomyślałam, że owszem, fajnie, ale jakoś specjalnie podekscytowana nie byłam. Szczerze mówiąc, to najbardziej mnie ucieszyła perspektywa wyjazdu do Berlina (nigdy wcześniej nie byłam w tym mieście) tylko z Mężem, bez dzieci. Miał to być pierwszego taki wyjazd od lat… chyba sześciu, o ile się nie mylę. Tak więc samą sferą sportową ekscytowałam się jakby mniej: […]

Czy duża rodzina może być zero waste?

Pomimo letniego luzu i nastroju wakacyjnego wypoczynku, jakoś często tego lata łapię doła. Nie jest to jednak dół natury ogólnej, a taki mocno specyficzny – bo mający podłoże nieco katastroficzne. Powiedzmy, że oglądam TV, a tam właśnie leci „Błękitna planeta II” i David Attenborough pokazuje, jak zaśmiecone plastikiem są nasze oceany i jak giną młode albatrosy karmione przez rodziców plasitkowymi nakrętkami. Na fejsie co i rusz ktoś publikuje informacje o gigantycznej plamie plastikowych śmieci, która […]

Wytapetowane damy i ikony

    Słuchałam ostatnio przedpołudniowej audycji w Trójce, podczas której trwała dyskusja na temat tego, co wypada, a co nie na plaży. Temat, jak to się mówi, zassał: dzwoniło sporo słuchaczy, padały różne uwagi, ludzie dzielili się historiami o tym, co ich oburza, denerwuje, co im się podoba. Z czasem audycja ewoluowała w stronę rozmowy na ogólniejsze tematy, tego, jak powinno się wyglądać fukcjonując w przestrzeni publicznej. Jedna ze słuchaczek, która przedstawiła sie jako „pani […]

“Na oko” łamane przez “mniej więcej”

Nie piszę zbyt często na temat gotowania i kuchni, choć w sumie sama sie sobie dziwię, czemu tak jest… Może na zasadzie wypierania: gotuję prawie codziennie i jakby nie patrzeć – jest to czynność zawłaszczająca całkiem sporo mojego czasu. Może przez to pomijanie na blogu staram sie podświadomie ją ignorować, kto wie? Ale przy okazji niedawnych urodzin Zosi i pieczenia tortu temat jakoś sam mi się nawinął pod klawiaturę. Postanowiłam iść za ciosem i wykorzystać […]

Z łopatą na ogród

Moje relacje z ogrodem są, mówiąc w skrócie, skomplikowane. Z jednej strony bardzo się cieszę, że mam własny kawałek zieleni i żeby pobiegać po trawie nie muszę chodzić do parku. Cieszę się widząc, jak rosną drzewa, cieszy mnie wysp borówek amerykańskich i pszczoły murarki mieszkające pod wiatą. Ale jest też druga strona medalu: pewne obszary naszego ogrodu są dla mnie jak żywy, zielony wyrzut sumienia. Tu przydałoby się coś dosadzić, tam przyciąć, przeplewić czy dosypać […]

Na spokojnie

  Ostatnio przytrafił mi się tydzień luzu. Takiego luzu, jakiego nie miałam od dawna, od nie pamiętam już kiedy. Był to właściwie luz od wszystkiego – no ok, nie był to luz od pracy, ale sama praca na szczęście nie zajmuje mi lwiej części dnia, tak więc nawet biorąc pod uwagę konieczność codziennej wizyty w biurze, w dalszym ciągu luzu pozostawało całkiem sporo. Na tyle dużo, że jakoś tak naturalnie porzuciłam też pisanie, ale myślę, […]

Egzamin gimnazjalny oczami rodzica

Jest sobotni wieczór, w TV leci mecz Chorwacja-Nigeria, a ja mam wielką górę prasowania za plecami. W tej sytuacji moim oczywistym wyborem był laptop i napisanie nowego tekstu. Tym bardziej, że temat sam się nawinąła, i to dość ciekawy. Moja najstarsza córka, Ania, w piątek poznała wyniki swojego egzaminu gimnazjalnego. Sporo osób pytało mnie, jak to jest z tym egzaminem, czy faktycznie taki straszny, czy dzieci tak gnębią w szkołach w trzeciej klasie, czy tyle […]

Książki Wojciecha Chmielarza: dobrze, coraz lepiej

Przez ostatnie kilka miesięcy w moim literackim menu królował niepodzielnie Wojciech Chmielarz. Kilka tygodni temu przeczytałam jego najnowszą powieść, „Żmijowisko”, wczoraj skończyłam „Wampira” – pierwszą powieść z jego cyklu gliwickiego. Nieco wcześniej rzutem na taśmę pochłonęłam cały cykl książek o komisarzu Jakubie Mortce – miałam to szczęście, że Chmielarza odkryłam całkiem niedawno (Aga, to Twoja zasługa! Bardzo Ci dziękuję :)), miałam więc od razu kilka książek do przeczytania i nie musiałam czekać na kolejne premiery. […]

Deal musi być

Tym wszystkim, którzy w niedawnym wpisie zapoznali się z perypetiami zakupowymi w związku z weselem mojego Brata, spieszę donieść, że była to sytuacja dla mnie zupełnie nietypowa. Zazwyczaj w swoich ubraniowych wyborach i zakupach jestem nadzwyczajnie wręcz praktyczna i pragmatyczna, a kupowanie trzech sukienek na jedną i tę samą okazję nie jest w moim stylu. Ale, jak widać, i mi zdarzają się odstępstwa od przyjętych reguł. A jakie te reguły są – o tym z […]

Ulubieńcy maja

Zdarzało mi się podejrzeć na blogach czy vlogach czytanych/oglądanych przez córki wpisy zatytułowane „Ulubieńcy kwietnia”. Albo „Ulubieńcy stycznia”. Analogicznie moga też być i ulubieńcy każdego innego miesiąca. Tytuł mnie zaintrygował i jakież wielkie było moje rozczarowanie, gdy okazało się, że tymi ulubieńcami danego miesiąca są zwykłe żele pod prysznic, kremy, podkłady czy szampony. Moja wyobraźnia podsuwała mi zgoła inne obrazy, ale cóż – po raz kolejny okazało się, że proza życia i praktyczne aspekty blogosfery […]